poniedziałek, 18 marca 2019

Malinowa księżniczka


W malinowym lesie, bo takie lasy, to najpiękniejsze są lasy, mieszkała księżniczka, rzecz jasna, malinowa. Miała malinowe usta i oczy koloru, prawie, dojrzałych malin.
Księżniczka miała jeszcze wiele cielesności podobnych do malin, ale że tę bajkę mamusie dzieciom mogą czytać, mrugniemy tylko porozumiewawczo i wiecie dzieci, o co chodzi?... Mamusiom nie mówcie, po co gorszyć się mają.
Emocjonalnie oceniając, Malinowa Księżniczka czuła się szczęśliwa i podobało jej się wszystko wokół, a las malinowy szczególnie, bo pachniał malinami, a nie jakąś zatęchłą maciejką, na przykład, lub innym, podobnie smrodliwym, jaśminem.
Biegała sobie malinowa księżniczka między chybotliwymi rozrostami malinowego ostępu i śpiewała sobie malinowe piosenki, najczęściej: „malinka, malinka  maja...” I nie wiadomo czy ta piosenka nie była figlarna, bo malinowa księżniczka przy każdym zaśpiewie uśmiechała się aż smak malinowy brał na jej usteczka.
Wieść o malinowej, rozradowanej księżniczce wnet wiatr rozwiał i do malinowego zagajnika, bo tym się okazał, przy bliższym oglądzie, nieco nadreklamowany las malinowy, zaczęli zjeżdżać się różni.
W sposób, zasadniczo dla bajek przyjęty, pojawili się tak zwani zalotnicy, czyli typy, na których potrzeba Odysa lub Ulissesa, w zależności od wersji językowej i zarozumialstwa opowiadacza, albo zwyczajnie bata, jak wie każdy, roztropny chłop.
Księżniczka Malinowa, każdego witała, jak przystało na księżniczkę, przedstawiając się pełnym imieniem i nazwiskiem:
- Jestem Malina Malińska z Malinezji, witam cię gościu serdecznie z głębi mojej malinowej duszy.
I gość zasiadał do malinowej uczty i obiadał się malinowymi frykasami, i pił malinowe wino, i nazajutrz miał zwyczajnego kaca, niestety, i malinki na szyi...
Tak się bajka, splatając z prozą życia, stawała zwykłą malizną blogotłuka i zatracała swój aromatyczny malinoryt...

I żal, bo mogłoby pięknie się jeszcze malinić, ale malinowy czarodziej zasępił się czymś i jest jak jest.

3 komentarze:

  1. Ach ach, czasem dobrze byłoby na chwilę stać się taką malinowo lekko rozumną księżniczką. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń