Czy pamiętasz, dziewczyno, jak wiatr twoje włosy rozwiewał, kiedy cię wiozłem starą wsk po polnej drodze, by się spełniła nasza nieodparta
na siebie zachłanność; wtedy, gdy twoje niedoczekanie niecierpliwie błądziło
palcami po mojej rozpalonej piersi i zrywało guziki koszuli, by zrobić z
niej skrzydła, które mnie uniosły?
Czy pamiętasz te niebezpieczne pocałunki, gdy odwracałem
głowę, aby natrafić na twoje, wiatrem wysmagane usta, lekceważąc wykroty, bo i
tak zapaść mieliśmy w łan jakiś zboża złocistego?
Czy pamiętasz nasz zachwyt radosny nad mądrością starej wsk,
która, bez naszej woli, drogę znalazła w najmiększą połać zieleni, byśmy
zgrzeszyć mogli najpełniej, nie grzesząc, zaiste, wcale?
Czy pamiętasz ten upadek, który nagrodą był, a nie karą za
grzech, bo zaistniał przed grzechu rozkoszą...?
Dzień ten, czy pamiętasz, w którym ukrzyżowałaś mnie swoją
miłością (?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz