wtorek, 5 marca 2019

Zimna kawa i telemark

Piłem zimną kawę i, zadufany w sobie, stukałem pojedynczym palcem w enter. Pochylałem się nad skocznią klawiatury i szukałem pozycji do zjazdu, by poszybować łagodną parabolą wzniosłości, a następnie, wylądować klasycznym telemarkiem słów. Ale cóż... Czy koncentracji zabrakło, czy jednak, umiejętności, gdyż telemark nie był klasyczny. Zakantowałem na przenośni i rozjechały mi się pojęcia. Zachybotał się mój światopogląd i utraciwszy wiarę w uczucia, upadłem na bezlitośnie twardą rzeczywistość. Oblepiła mnie kleista breja bezsensu. Udzielono mi pierwszej pomocy. Ktoś, miast zwilżyć mi usta kroplą żywej wody, nałożył na wargi pomadkę pozorów. Gorzkie świństwo. A ja już martwy.

Nawet splunąć nie mogę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz