Maria zabłąkała się niegdyś w mroczne zakątki i zaklęte rewiry naszego
miasta, i napadł ją odrażający drab.
Chciał skrzywdzić Marię...
Wlokłem się w ogonie wydarzeń, więc nie było mnie obok, ani przy niej,
kiedy odrażający drab powziął swój wstrętny zamiar.
Nim zdążył przerazić Marię strasznie, zatrważając ją tylko, coś mnie
przyniosło w okolice. Gdyby dobroć Marii mnie nie pohamowała, z obrzydliwego
draba zostałby tylko zimny drań.
Śnieg w tamtym miejscu stał się mało estetyczny; w czerwone plamy.
Maria, drżąc jeszcze trwożnie, zadała mi dziwne pytanie:
- Jak to się dzieje, że jesteś zawsze przy mnie, gdy cię potrzebuję?
No właśnie - jak?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz